RSS

przedstawiciele muzyki współczesnej

Wyświetlono posty wyszukane dla zapytania: przedstawiciele muzyki współczesnej






Temat: Nowa piosenka P. Rubika
Bo to jest muzyka poważna to ma swój kanon, ona nie może być fenomenalnie innowacyjna. To tylko przypadek, że podoba się tłumom, nie można tego tak odrazu nazywać Pop-em, toż to nie Britney Spears.

to nie jst muzyka poważna tylko pop, nie możesz nazwać czegoś muzyką powazną tylko dlatego że jest zrobione na orkiestre i chór. jeśli uważasz że muzyka poważna nie może być fenomenalnie innowacyjna to po prostu nie wiesz co to jest muzyka poważna. Istnieje cos takiego jak współczesna muzyka poważna, która ma również swoich polskich przedstawicieli np. Andrzej Krzanowski,

To nie przypadek że podoba się to tłmom, bo to musi się podobać tłumom bo po to zostało stworzone żeby się podobało, bo jest to lekki pop, z tym że z orkiestrą i chórem.





Temat: Epic House
Epic House

Epic house – współczesna muzyka taneczna, wywodząca się z muzyki house, niekiedy nazywana jej komercyjną odmianą. Utwory zazwyczaj śpiewane, posiadające wyraźną linię melodyczną, niemal zawsze szybkie i rytmiczne. Bardzo często nagrania tego gatunku to covery lub remiksy starszych przebojów – w praktyce zazwyczaj z lat 80. Wybrani przedstawiciele epic house: DJ Sammy, Groove Coverage, Novaspace, Vinylshakerz.





Temat: na marginesie libretta Philipa G.
nie dałem przypisu, bo chciałem sprawdzić, jak się tekst ma bez niego.

1) Philip Glass, jeden z najważniejszych przedstawicieli minimalizmu w muzyce współczesnej, autor muzyki do takich filmów jak Kundun – życie dalajlamy, Godziny, Dracula czy Koyaanisqatsi. Napisał też libretto do opery/baletu Echnaton (Akhnaten), której pośrednio dotyczy powyższy utwór, i w której wystawianiu (Teatr Wielki w Łodzi + Camerimage) miałem przyjemność uczestniczyć przez półtora roku – jako niewolnik, żołnierz, wioślarz i pomniejszy kapłan.

2) Hymn do słońca to centralny punkt II aktu, aria, w której Echnaton decyduje o przejściu starożytnego Egiptu na monoteizm, wiarę w jednego boga – Atona.

3) Miasto Horyzontu – nazwa własna stolicy państwa Echnatona.

według mnie zepsułem tymi przypisami całą zabawę, ale wedle życzenia.

oczywiście tekst istnieje, myślę, samoistnie. poza tym nie jest o Echnatonie, tylko o skojarzeniach, których ten faraon jest przyczynkiem.



Temat: Oceń dwa poprzednie utwory.
TWS - cóż, na pewno jako pierwszy rzuca się do ucha wokal. Jego wykonanie jest beznadziejne, za to w 100% emocjonalne i szczere, i właśnie to się liczy, bo swój stosunek do wokalu w rocku określiłem w innym temacie, wiec to idzie na plus. Dalej gitara- fajne motywy zarówno te bardziej akustyczne jak i elektryczne- chociaż np te brzdąknie koło 2 minuty to nie wiem co to, ale już np riff, z połowy i końca ownz, szatan full. Bębny - beznadziejne i to odwrotnie jak w przypadku wokalu nic ich nie tłumaczy. Koło 35 sekundy ktoś chyba zapomniał uderzyć w talerz. XD Myślę, że człowiek który po raz pierwszy powiedział "kobiety do garów", nie to miał na myśli. Ogólnie miłe miłe, dobre, ale nie oszalałem. +3 w skali szkolnej.

Bobby Mcferrin - zajebisty gościu! Kurcze co za głos, jak on świetnie udaje gitarę basową czy kontrabas, i jak świetnie jednocześnie przechodzi do melodii tymże głosem. Czarni to muzykalna rasa, nic dziwnego że wymyślili prawie całą współczesną muzykę skoro mają takich przedstawicieli. Ogólnie trudno komentować treść bo człowiek jest pod wrażeniem samej formy. Raczej nie będę tego słuchał intensywniej ale czasem sobie zapuszczę jako ciekawostkę - pewnie wraz z Dokaką - beatbox to sztuka.

Ode mnie - amv/ballada Acid Bath - http://www.youtube.com/watch?v=c5HGHHW7j0A

Ode mnie - wpierdol. Przeczyściłem temat, każdy następny spamer zbierze śrut z obrzyna ;/ - Spell



Temat: Akordeon .... a perspektywa na przyszłość.
Niektórzy łudzą się, że skończywszy studia na kierunku akordeonu czeka na nich kariera i pieniądze. Jednak wielu absolwentow akademii muzycznych końćzy tak, że dorabia albo grając na ulicy albo włąsnie na chałturach w knajpach, hotelach itp. Dziś akordeon fakt może powolutku zaczyna się odradzać ale nie w każdej sferze muzyki. Trzeba niestety stwierdzić, że akordeonista, ktory ustawia sie tylko pod jeden typ muzyki np klasyczna, nie ma szans na wybiciesie z rynku. Ludzie tego nie chwycą. Ale akordeonista, który łączy w sobie kilka gatunków i rodzajów muzyki owszem wybije sie. Wspolczesnie mamy tak jak pisali moi poprzednicy rynek gitar elektrycznych, keyboardów (ktore uważane sa za powazne instrumenty muzyczne, ale ja uwazam ze sa zwykla zabawka i instrumente, ktory przydaje sie np na weselach), oraz ere komputerów. Dziś, żeby wydać płytę nie trzeba być wybitnym muzykiem. Szczerze przeraża mnie to trochę, gdyż dawniej, jak tworzyło się muzykę to stawiało się przede wszystkim na muzykę i słowa. Wszystko było dopracowane i miłe dla ucha. I to włąsnie spowodowało, że niektóre kawałki czasów dawnych do dzisiaj nucimy sobie pod nosem nawet przedstawiciele młodszego pokolenia, do któego np ja nalezę, a wolę słuchać zdecydowanie muzyki lat nawet 50 niż współczesnej. Dziś ja stwierdzam jedno- stawia się na głośność. Im głośniej się zagra tym lepiej.
A akordeon ,cóż musi się w końcu odrodzić i przeżyć swój renesans. Ja osobiście widzę przyszłość dla tego instrumentu, ponieważ jak pisałęm to w innym poście- akordeon ma w sobie swoją naturalną orkiestrę. A jak będzie zobaczymy./......




Temat: The Smiths


Kiedyś, w latach 80. zeszłego wieku była taka grupa o nazwie The Smiths.
Pochodzili z Manchesteru, a teraz określani są jako przedstawiciele indie, choć wtedy byli jedną z grup ze sceny manchesterskiej. Nazwa 'The Smiths' miała być sprzeciwem, przeciwko wyszukanym nazwom innych, współczesnych grup, które chciały podkreślić tym swoje dźwięki, ale..

Grupę założył Johnny Marr, pan wieślarz wraz z panem wokalistą, Morriseyem i po dobraniu kolegów basisty i stukającego zaczęli majstrować swoje nagrania.
I prawdopodobnie czymś się wyróżniały, skoro dziś The Smiths są postrzegani za jeden z pomników muzyki lat 80., ale dziwny przede wszystkim jest wokal Morriseya - wysoki głos, ale nie falset, i przeciąganie sylab. To wyłapałem. Może to wkurzać, ale niektórym to się podoba. No i muzyczne wyczucie Marra, który stworzył kilka niezłych kompozycji.

A o ponadczasowości The Smiths może decydować również tematyka tekstów Morriseya, prywatnie: nieśmiałego, odczuwającego odrzucenie człowieka, który brzmienioliryzm wykorzystał do własnej kuracji psychiatrycznej .

Macie osąd?



Temat: Bach i inni - czyli wymiatacze baroku


A Caldary znam tylko Stabat Mater i muszę powiedzieć że ten utworek zrobił na mnie dobre wrażenie... a i jeszcze bardzo zgrabne oratorium "Maddalena ai piedi di Christo". Polecam!


Na płytce Hengelbrocka jest też Crucifixus Caldary na 16 głosów. Jutro wrzucę dla przykładu.
Ciekawe, że Caldara komponował w Hiszpanii i tam była taka zasada, że części stałe nie mogły przekraczać 30 minut, więc musiał się nieźle sprężać aby zrobić 5-częściowa mszę.

Wracając zaś do naszej dyskusji o wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy, to wydaje mi się że konkurenci Bacha, którzy byli w czasach baroku uważani za "największych", po prostu nie są znani, więc wszelkie porównania Bacha do jemu współczesnych jest po prostu obarczone dużą dozą niedostępności materiału dowodowego.

Z tego co udało mi się posłuchać w muzyce z czasów Baroku, nie wynika iż Bach był jakąś wysepką w morzu niekompetencji i beztalencia, ale był jednym z przedstawicieli wybitnych i utalentowanych kompozytorów swoich czasów.



Temat: Wielka orkiestra 98



| Buee... wystaczy, ze musz ogladac gebe Owsiaka i sluchac jego idiotycznego
| gadania jak tylko wlacze telewizor..
wcale nie
zmień kanał to proste :-)


Ja wczoraj zmienialem trzy razy i na kazdym byl Owsiak. (2,3,Polonia)
To mi dopiero totalna inwazja milosci...i glosnej muzyki.  

M.s

Ps.
Od kogos ostatnio slyszalem ze stosunek przedstawicieli mediow
i polityki do WOSW, to  wspolczesna miara hipokryzji i obludy.





Temat: Tutaj będą ciekawostki i nowinki sprzętowe
Koncern Nokia zaprezentował nowy model telefonu komórkowego, przeznaczony przede wszystkim dla osób uprawiających sport.
Nokia 5500 Sport wyposażona została we wzmocnioną obudowę, krokomierz oraz możliwość odtwarzania plików audio.

Wbudowany do telefonu krokomierz (z angielska zwany również pedometrem) potrafi zmierzyć, jaki dystans przebył posiadacz telefonu i ile spalił przy tym kalorii. Dzięki opcji odtwarzania plików audio, użytkownik może umilić sobie aktywny wypoczynek słuchaniem muzyki (piosenki przechowywane są na karcie pamięci MicroSD - telefon obsługuje nośniki o maksymalnej pojemności 1 GB).

Urządzenie wyposażono oczywiście we wszelkie innowacje, do których przyzwyczailiśmy się we współczesnych telefonach - m.in. kolorowy wyświetlacz, polifoniczne dzwonki oraz obsługę wiadomość MMS. Ciekawostką jest technologia "text to speech", dzięki której telefon potrafi odczytywać wiadomości SMS.
Obudowa telefonu wykonana została z aluminium i gumy, przedstawiciele Nokii zapewniają, że jest ona odporna na urazy mechaniczne i zalanie.
Urządzenie powinno się pojawić w sprzedaży latem - jego cena nie powinna przekroczyć 290 euro.



źródło



Temat: Turpizm
Jeszcze o tym nurcie w sztuce nie pojawił się temat.

Otóż dla tych, którzy czym turpizm jest nie widzę spieszę z odpowiedzią:

Turpizm (z łacińskiego turpis - "brzydki"), określenie wprowadzone przez J. Przybosia dla określenia nurtu poetyckiego rozwijającego się po 1956, do którego zwolenników oprócz przedstawicieli tzw. pokolenia Współczesności (np. S. Grochowiak, E. Bryll), zalicza się także T. Różewicza i M. Białoszewskiego.

Poeci owi wprowadzili programowo do swojej twórczości elementy brzydoty, choroby, kalectwa, śmierci, rozkładu, zniszczenia i starości cechujące zarówno ludzi, jak i przedmioty, protestując przeciwko konwencjonalnym wartościom estetycznym, które ich zdaniem fałszowały dramatyczną rzeczywistość współczesnego świata.

- WIEM, darmowa encyklopedia.

I właśnie jakie macie podejście do takiego poglądu na sztukę? Czy sztuka ma ukazywać szpetotę tak bliską naszemu przyziemnemu życiu, czy jednak starać się ukazywać piękno zgodnie z danymi kanonami estetycznymi? I nie mówię tutaj tylko o poezji lecz też muzyce, malarstwie, prozie i ogólnie kulturze.

I czy moglibyście zasugerować jakieś utwory napisane w tym nurcie? Bo z chęcią przeczytam jak najwięcej.



Temat: Play to nie tylko niskie ceny
Sieć Play to nie tylko atrakcyjna cenowo oferta. Strategia P4 opiera się także na przekonaniu, że telefon komórkowy już dawno przestał być wyłącznie narzędziem komunikacji głosowej, zdradza Gazecie Prawnej przedstawiciel sieci Play.

- Dla nas komórka to także osobisty odtwarzacz plików multimedialnych, łączących dźwięk i obraz. Oferujemy możliwość korzystania ze wszystkich dobrodziejstw współczesnej elektroniki użytkowej, a więc ze słuchania muzyki cyfrowej, oglądania mobilnej telewizji, tworzenia własnej zawartości audiowizualnej i dzielenia się nią z innymi - mówi w Gazecie Prawnej Jacek Niewęgłowski, członek zarządu ds. strategii i rozwoju biznesu w P4.

Nowy polski operator liczy na pozyskanie przede wszystkim tych osób, którze nie za dobrze czują się u swojego obecnego operatora. Z szacunków P4 wynika, że co roku ok. 5 mln klientów szuka nowej oferty telefonii komórkowej i zmienia teleoperatora.

media2.pl



Temat: Piosenki z waszego dzieciństwa

obcenie gdy mam dośc wspołczesnej muzy
wreszcie jakiś przedstawiciel młodszej grupy ludzi, który dobrze prawi! Obecnie nie tworzy się czegoś takiego jak muzyka - wszystko musi mieć teraz dużo basu w dużej częstotliwości. Ew. jak już w gre wchodzą gitary i perkusja to tekst jest tak buntowniczy, ze wydaje się, ze żyjemy po jakiejś apokalipsie

co się stało z takimi wykonawcami jak Turnau czy Grachuta ? albo przynajmniej z Neil'em Young'iem, Gilmour'em? czy jesteśmy właśnie świadkami muzyczego upadku?



Temat: ambient - rady dla początkującego
Ambient to niewłaściwe określenie. Powinno się używać terminu: "muzyka ambientalna". Jej twórcą nie jest Brian Eno. Nie on również posłużył się po raz pierwszy tym określeniem na nazwanie cech konkretnej muzyki, choć on był pierwszym, który tym terminem określił odrębny gatunek muzyczny.

Za twórcę idei muzyki ambientalnej uważa się Erika Satie (1866-1925), w młodości związanego z impresjonistami, później z impresjonizmu szydzącego i wychwalającego kubizm (m. in. Pablo Picasso namalował portret Satie). Jego muzyka jest częścią neoklasycznego myślenia o muzyce, które zdominowało umysłowość Francuzów po klęsce w 1871 roku i po triumfie w 1918 roku. Było to zamanifestowanie odejścia od muzyki germańskiej, tematycznej (zwłaszcza Wagnera), na rzecz czystych dźwięków, "muzyki dla muzyki". Satie jest też ojcem minimalizmu. Dla współczesnych odkrył go John Cage.

Pierwszymi osobami, które po 1945 roku podjęły się tworzenia muzyki ambientalnej w wersji elektronicznej byli: Walter Carlos (po zmianie płci jako Wendy Carlos) na płycie "Sonic Seasonings" z 1972 roku, Popol Vuh na płycie "Affenstunde" z 1970 roku, a także Eberhard Schoener na płycie "Music For Meditation I / II" z 1973 roku.
Jeszcze wcześniej podejmowano próby tworzenia muzyki o takim charakterze przez różnych eksperymentatorów dźwięków konkretnych (najczęściej muzykolodzy wskazują na "Hymnen" Karlheinza Stockhausena).
Do stylistyki ambientalnej doskonale pasuje też słynny utwór "4'33" Johna Cage.

Muzyka ambientalna ma wiele obliczy: elektroniczne, instrumentalne (akustyczne), konkretne. Wszystkie się między sobą bardzo różnią. Często też na płytach można spotkać dźwięki wszystkich trzech stylistyk.
Wydaje mi się, że obecenie muzyka w tej stylistyce staje się coraz bardziej tematyczna, czyli odchodzi się od idei Satie. Za pomocą dźwięków konstruuje się określone miejsca lub, poprzez tzw. "field recordings" ("pejzaż dźwiękowy"), odgłosy z istnięjących miejsc umieszcza się na płytach. Nie są to więc dźwięki czyste, neutralne, z niczym się nie kojarzące, łatwe do zignorowania. Doskonale to widać w świecie tzw. "dark ambient" ale także w muzyce elektronicznej.

Dla kogoś początkującego proponowałbym zapoznać się z przedstawicielami każdej odmiany muzyki ambientalnej, bo jak napisałem, mocno się różnią między sobą te podgatunki i niechęć do Briana Eno, nie musi się przekładać na niechęć do Roberta Richa.
Z nowszych płyt, łatwiejszych do zdobycia, poleciłbym (z tzw. m. a. instrumentalnej): Harold Budd - "Alva Sutra" z 2004 roku albo William Basinski - "The Disintegration Loops I-IV" z lat 2002 - 2003. Są one bliższe stylistyce Satie i nie wypełnia ich muzyka elektroniczna.



Temat: Nowa Ziemia / Titan A.E. (2000)
[center][img]http://ec1.images-amazon.com/images/I/517F0DTWHCL._SS500_.jpg[/img]

O filmie

Jest rok 3028. Ludzie dokonali podboju przestrzeni kosmicznej, ale choć mogą teraz podróżować do najodleglejszych galaktyk, nadal za swój jedyny prawdziwy dom uważają Ziemię. Zyskali nową wolność, ale i nowych wrogów - Drejów, rasę obcych, którzy obawiają się potęgi ludzkiego ducha. Drejowie przypuszczają atak na Ziemię i doprowadzają do jej unicestwienia. Ludziom cudem udaje się uciec wraz z najcenniejszych skarbem, wspaniałym statkiem kosmicznym, któremu nadają nazwę "Titan". Odtąd tułają się po wszechświecie. Są uciekinierami, obywatelami drugiej kategorii, zdanymi na łaskę przedstawicieli obcych cywilizacji. A Drejowie polują na nich bez wytchnienia...

Cale jest zbuntowanym młodym człowiekiem mieszkającym na jednej ze stacji kosmicznych. Żywi urazę do swego ojca, genialnego wynalazcy, który zbudował "Titana". Uważa bowiem, że ojciec złamał daną mu obietnicę i zostawił go własnemu losowi. Sam nie czuje się człowiekiem, a ludzie i ich problemy wydają mu się obce. Cale zmieni się nie do poznania, gdy odkryje, że ojciec zostawił mu pierścień, w którym zakodował mapę wskazującą drogę do "Titana", jedynej nadziei rodzaju ludzkiego. Na pokładzie statku kosmicznego "Walkiria" Cale wyruszy na spotkanie największej przygody swego życia, odkryje prawdę o sobie i powiedzie innych do mitycznego "Nowego Świata" pokonując jednocześnie okrutnych Drejów.

"Titan - Nowa Ziemia" to widowiskowy film animowany niepodobny do innych, pełna rozmachu opowieść z gatunku science fiction z rewelacyjnymi efektami specjalnymi i oryginalną ścieżką dźwiękową, na którą składają się utwory gwiazd współczesnej muzyki rockowej.

reżyseria: Don Bluth, Gary Goldman
scenariusz: Ben Edlund, John August, Joss Whedon
gatunek: animowany
kraj: USA
rok produkcji: 2000
czas trwania: 95 min

Jakosc: DVDRip DivX
Hasło: Brak
Waga: 702 MB[/center]




Temat: Hemp Gru uhonorowani przez Komisję Europejską
Hemp gru w teleexpresie
http://pl.youtube.com/watch?v=QKN9ERYCjkQ

Warszawski duet hiphopowy Hemp Gru, który w swoich piosenkach śpiewa o nienawiści do policji, dostanie z rąk unijnego komisarza ds. kultury Jana Figla nagrodę za "dotarcie do publiczności poza ich własnym krajem".
Komisja Europejska ogłosiła we wtorek listę 10 wykonawców, którym Figel wręczy nagrody "European Border Breakers Awards" (EBBA) w Cannes 27 stycznia, w dniu otwarcia międzynarodowych targów muzycznych MIDEM.

Pomysłodawcą nagród, będących wyróżnieniem honorowym, jest Komisja Europejska, ściśle współpracująca z branżą muzyczną. - Ich celem jest uhonorowanie twórczego bogactwa i różnorodności we współczesnej muzyce europejskiej - tłumaczy KE w komunikacie, ciesząc się, że "artyści europejscy grają przyszłościowo".

Nagrody EBBA podkreślają znaczenie twórczości i otwartej postawy wobec różnorodności kulturowej w świecie ulegającym globalizacji - oświadczył z tej okazji komisarz Figel.

"Nienawiść do policji - tak zostałem wychowany, ten kto z nimi trzyma na zawsze jest przegrany" - tak brzmi refren jednego z utworów duetu pt. "Nienawiść". Pytany o kontrowersyjne teksty Hemp Gru, rzecznik komisarza John Macdonald wyjaśnił, że nie były one znane Komisji Europejskiej, a kryteria przyznawania nagród EBBA są jasno określone.

- Pod uwagę brana jest wielkość sprzedaży albumu i występy za granicą. Poza tym chodzi o debiutancki album artysty z kraju UE - powiedział Macdonald.

Debiutancki album Hemp Grup zatytułowany "Klucz" ukazał się w 2004 roku nakładem wytwórni Prosto.

Przy okazji uroczystości wręczenia nagród EBBA w Cannes odbędzie się m.in. nieformalne spotkanie ministrów kultury państw UE z przedstawicielami europejskiej branży muzycznej, poświęcone wyzwaniom stojącym przed tą branżą.



Temat: "Dyskografia" na Union of Rock Festiwal 2006
Jako przedstawiciel pokolenia które swoją edukację muzyczną odbywało właśnie w czasach trimfów Muzyki Młodej Generacji, czy kilka lat później Jarocina, chciałbym wziąć trochę w obronę dzisiejszych trzydziestolatków oraz młodsze roczniki. Moim zdaniem muzyka twórców tej rangi co Niemen jest i zawsze będzie sprawą ponadpokoleniową. W każdej generacji znajdą się ludzie (z reguły większość) którym wystarczy papka serwowana przez mass-media (z pewnością byli tacy i w latach 60-tych) oraz tacy, którzy świadomie szukają bardziej ambitnej twórczości. Ci drudzy zawsze natkną się na Niemena. Wystarczy wybrać się dziś na koncert dowolnego wykonawcy, który święcił triumfy 30 lat temu - publiczność to przekrój wszystkich pokoleń.


Miejsce przynależne Niemenowi, SBB, Skaldom, Klanowi i inym pionierom polskiego rocka zajęli w ich świadomości idole niepotrafiący śpiewać i ich kabaretowo- rockowe formacje potrafiące przekonać do siebie słuchaczy namiastką muzyki, pseudoalternatywą i pozornym nonkonformizmem.

Nie wchodząc w dyskusje na temat wartości artystycznej wszelakich nurtów muzyki alternatywnej ostatnich lat, zaryzykuję tezę, że nie wszystko jeszcze stracone. Muzyka rockowa powoli wyczerpuje swoje możliwości, coraz trudniej stworzyć coś oryginalnego, jak kiedyś stwierdził zdaje się Z.Hołdys ilość kombinacji akordów gitarowych jest ograniczona i kiedyś wszystko zostanie zagrane.
Z tego wyczerpywania się skarbnicy muzyki rockowej bierze się fala różnego rodzaju revivals. Biznes muzyczny musi z czegoś żyć i od czasu do czasu trzeba nakręcić jakąś zbiorową histerię. Mieliśmy ostatnio powrót mody na lata 80-te , na pewno kiedyś będziemy mieli powrót lat 60-tych. Wtedy ci wszyscy wykonawcy zostaną przypomnieni.
Oczywiście oprócz przypomnienia zostaną również masowo przerobieni, skopiowani i przearanżowani przez młodych adeptów sztuki rockowej, co starym fanom nie zawsze będzie się podobało, ale bilans ostatecznie wyjdzie na plus.
Już teraz egzystują całe nurty w rodzaju "surf revival" czy "neo-rockabilly" - współczesne zespoły grające jak Shadows czy Tornadoes - na razie ma to charakter niszowy, ale pewnie do czasu - dobra muzyka zawsze sobie poradzi.
To wrażenie , że zalewa nas muzyczny chłam wywołane jest przez mass media, którym na takim chłamie najłatwiej zarabiać, chłam wypycha prawdziwą sztukę do podziemia i na "off" , ale przecież ona cały czas jest tylko trudniej do niej dotrzeć. A pomóc może w tym chociażby Internet, który nadal w dużej części jest przedsięwzięciem niekomercyjnym gdzie prawdziwa sztuka i informacje o niej coraz lepiej znajdują sobie miejsce (czego przykładem to forum).

Pozdrawiam i życzę więcej wiary w młode pokolenia.



Temat: Linkin Park
Matt też twierdził po pierwszym koncercie w Proximie, ze przyjadą jeszcze raz, pod koniec roku Ale to i lepiej dla mnie, że nie przyjechali, bo wtedy jeszcze nie bylam wprowadzona w tajniki prawdziwej muzyki
No tak. Wszyscy zazwyczaj zaczynali przygodę z muzyką od LP, potem z czasem poznali Bogów i zrozumieli, że kapelka jest mierna, ale mają sentyment do jej twórczości. Ja miałam to szczęście, że zaczynałam od naprawdę świetnych zespołów. A LP szczerze mówiąc nawet kijem nie dotknę. Ograniczyłam się do przesłuchania dyskografii, nie chcąc wyjść na ignorantkę, ale nie, dziękuję. To nie dla mnie. Nawet popem tego nie nazwę, bo i ten gatunek ma godnych przedstawicieli. Nienawidzę wszelkiego rodzaju numetalowego grania, rapu mieszanego z rockiem. Blee... Przesłuchałam nową płytę, myślalam, że będzie dla niej nadzieja, bo nie ma rapu. Ale niestety, kolejna, miałka marność. Przeklinać zaczęli, zbuntowane chłopaki, ale w moich oczach wiele tym nie zyskali


Najbardziej 2 Paca lubię

Rapu nie słucham. Moje uszy po prostu tego nie toleruja, ale rapowi szacunek sie należy. Ludzie często zarzucają temu gatunkowi to, co i muzyce techno - elektroniczne, komputerowe brzmienie. Ale nalezy wziąć pod uwagę, że rap, to zupełnie inna bajka. Zaczął sie od tego, że dzieciaki, nie majace kasy na instrumenty, sięgnęły po stare winyle rodziców i zaczęły cos tworzyć, bo jednak cos w nich siedziało. W rapie chodzi przede wszystkim o tekst. Cieszę się, że nie słuchasz Meza, Lerków i innych shitów, jakie serwują nam współczesne media w niezdrowym nadmiarze. 2 Pac był naprawdę dobrym artystą. Nie pisał tekstów o narkotykach, przemocy i dupach, co zaobserwować mozna w polskim hh :-x



Temat: wrażenia:)
Moi Drodzy!
Mam taki problem: nie nadeje się do leczenia, więc go stawiam na Forum. Czy Wy naprawdę uważacie to za fajne, za idealne, za doskonałe, za... grzeczne?

Myśl pierwsza: w 1976 roku Andrzej Wajda dał „Ziemię obiecaną”, według zgodnej oceny widzów i krytyków jeden z najlepszych swoich filmów. Po dwudziestu pięciu latach, przy okazji premiery DVD, pod pretekstem ingerencji twórczej Artysty we własne Dzieło, które przecież nigdy nie jest skończone, wyrzucił kilka scen, wtym dwie erotyczne. Jest tajemnicą Poliszynela, że uczynił to ze strachu przed konfrontacją ze świętym Piotrem, któremu mogły się te sceny nie podobać, a także ze wstydu przed przedstawicielami świętego w Polsce. Cóż, Mistrz trafi do Nieba Filmowców, a wtedy my na ziemi, znowu będziemy mieli dostęp do wersji wcześniejszej. Piszę wyżej wyraźnie: ingerencja Artysty.

Myśl druga: Edwin Bendykt pisze kilkakrotnie o przyszłości światowej telewizji, podkreślając, że jednym z jej ważniejszych przejawów będzie tworzenie telewizji przez Widzów. Mam nadzieję nie dożyć takiej telewizji, ale to moje prywatne pragnienie, bo mam dostęp do próby takiej telewizji, kontroluje ją zespół tworzony także przez Widzów.

Myśl trzecia: Santaolalla, wierzę w to, rozmawiał z Anną Proulx, czytał jej informację o inspiracji Methenym, odsłuchań i poprawek już w studiach było pewnie tysiąc, muzyka jest integralna z BBM. Jest zamkniętą całością. Za pięćdziesiąt lat jej motyw przewodni rozpozna wiele tysięcy osób, identycznie jak to miejsce w tej chwili, gdy usłyszą gdzieś muzykę Nino Roty i nikt nie mają wątpliwości z jakiego okresu kina i z jakich filmów pochodzą te takty.

Traktując powyższe jako punkt wyjścia, czy to nie jest nadużycie, że Widzowie dobierają na YOUTUBE stare i współczesne hiciory do scen z naszego filmu?
Nie pragnę wsadzenia kija w mrowisko, nie zamierzam się kłócić ani protestować, są takie możliwości, ludzie mają skojarzenia, ktoś przy okazji uważa się za niezłego telewizowca, ale mam skrupuły, więc gadam. Dla mnie ten film może mieś wyłącznie muzykę Santaolali.

Iść z tym jedak do lekarza?
Klaniam się i pozdrawiam
Agios



Temat: Westerny
i znowu cytuje:
WYSTRZAŁOWE KINO.LATO 2007

dziedziniec Zamku Ujazdowskiego
weekendy od 29 czerwca do 1 września

a następnie: Poznań, CK Zamek, 11 – 18 lipca
Kraków, Kino pod Baranami, 6 – 28 lipca
Gliwice, Teatr w Ruinach, 23 – 26 sierpnia
Łódź, Kino Charlie, 25 – 31 sierpnia

Kolejna edycja letniego festiwalu filmowo-muzycznego KINO.LATO 2007 na dziedzińcu Zamku Ujazdowskiego zostanie zorganizowana wokół tematyki westernu pod nazwą WYSTRZAŁOWE KINO.LATO.

Dla spędzających lato w mieście amatorów kina i muzyki KINO.LAB przygotowało specjalną ofertę. Tak jak w latach poprzednich na dziedzińcu Zamku Ujazdowskiego w każdy weekend lipca i sierpnia odbywać się będzie letni Festiwal KINO.LATO. Tym razem pragniemy zaprezentować filmy pokazujące western w szerszym czy też nietypowym kontekście. Chodzi o ukazanie zróżnicowanego oblicza gatunku, który w powszechnej świadomości kojarzy się jedynie z kulturą amerykańską oraz klasykami pokazywanymi na co dzień w telewizji. Poprzez prezentację specjalnie dobranych filmów z dorobku światowej, europejskiej czy też polskiej kinematografii pragniemy pokazać możliwości jakie stwarza kreatywne, dalekie od stereotypu traktowanie gatunku filmowego. Western jest gatunkiem szczególnym w historii kina. Jego początki sięgają czasów, kiedy Dziki Zachód nie stanowił jeszcze owianej tajemniczą legendą odległej przeszłości, ale rzeczywistość jak najbardziej realną.

Na otwarcie festiwalu pokażemy Gorączkę złota Chaplina. Obok klasycznych filmów gatunku takich jak Butch Cassidy i Sundance Kid planowany jest pokaz spaghetti westernów, francuskich pastiszy gatunku oraz komedii posługujących się westernowym schematem jako punktem wyjścia. Pragniemy również przybliżyć widzom przedstawicieli gatunku zza żelaznej kurtyny, przede wszystkim przypomnieć film Lwa Kuleszowa Przygody Mistera Westa w kraju Bolszewików, któremu towarzyszyć będzie muzyka na żywo. Pokażemy także inne, niewątpliwie ciekawe przykłady kina radzieckiego, NRD-owskiego czy czechosłowackiego. Jeden z weekendów poświęcony będzie prezentacji polskiego dorobku w dziedzinie westernu.

Wydarzeniem festiwalu będzie pokaz westernu z Tajlandii Łzy czarnego tygrysa.

Festiwal to również atrakcyjne wydarzenia muzyczne.

Organizatorzy: Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Fundacja Sztuka i Współczesność
Projekt zrealizowany dzięki dotacji Biura Kultury Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy oraz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i Sieci Kin Studyjnych Filmoteki Narodowej
Współpraca: Ambasada Francji, Czeskie Centrum

Pozdrawiam siostry i braci CP



Temat: dot. "nauka na wlasnych bledach"


a na pierwszym miescu kto?


Przytaczam za: http://polityka.onet.pl/notki.asp?M=LW&NR=2379-2002-49

"Recepta na sukces
Ulegając manii rankingów, ponad milion Brytyjczyków głosowało, by wybrać
największą postać w historii narodowej. Wygrał bezapelacyjnie Winston
Churchill z prawie pół milionem głosów, potem trochę mu ustępujący w
sondażu, choć u nas prawie nieznany inżynier i pionier kolejnictwa,
Isambard Kingdom Brunel (1806-1859). Trzecia - księżna Diana, czwarty -
biolog, odkrywca Karol Darwin, piąty - dramaturg Shakespeare, a dalej
kolejno - fizyk Newton, muzyk Lennon, królowa Elżbieta, ale nie
współczesna, tylko Elżbieta I, z początków potęgi brytyjskiej, admirał
Nelson oraz wódz i dyktator, który na krótko zniósł monarchię -
Cromwell. Wynik rankingu został ustalony dzięki masowym telefonom i
listom elektronicznym po programie telewizyjnym w stacji BBC z udziałem
współczesnych znakomitości. Nie obyło się bez podejrzeń o manipulacje w
głosowaniu: kiedy w sondażu prowadził Brunel, ktoś nagle zmobilizował
zwolenników Churchilla. Jak każdy ranking, ten także mówi coś o
społeczeństwie i jego idolach. Co do pierwszej brytyjskiej dziesiątki -
z możliwych do wyciągnięcia wniosków wybierzmy takie: lepiej i
bezpieczniej żyć w odleglejszej historii (większość bohaterów), zajęcia
literackie trochę lepiej zapisują się we wdzięcznej pamięci niż muzyka
(Lennon jest jeden, a literatów dwóch, bo do Szekspira trzeba dodać
Churchilla jako laureata Nagrody Nobla z dziedziny literatury właśnie).
Dobrze być wybitnym naukowcem (Darwin, Newton), jeszcze lepiej dzierżyć
władzę - aż troje przedstawicieli: poza Churchillem Elżbieta I i
Cromwell. Wysoką pozycję Brunel zawdzięcza studentom uniwersytetu swego
imienia, którzy zorganizowali kampanię telefonów do programu. Nawiasem
mówiąc jest to jedyny uniwersytet w całej Wielkiej Brytanii, który nosi
imię konkretnej osoby. I wreszcie recepta na popularność premiera, szefa
rządu. Trzeba przewodzić w najcięższych czasach, najlepiej podczas
wojny, wygrać ją, a społeczeństwu obiecać tylko "krew, pot, znój i łzy"."

pzdr





Temat: 14.03.2008 - BANGKOK IMPACT - OIOM
OIOM piatek
14.03.2008
open 22.00
start 23.00
tax 10 pln

Bangkok Impact – live!
(Creme Organization/Clone Records Helsinki-Finland)
+ wiktor skok

Bangkok Impact to wyjątkowa postać współczesnej sceny electro, ten pochodzący z Finlandii producent ma na swoim koncie wiele udanych projektów i masę zrealizowanego materiału. Kto zna wytwórnie takie jak: Bunker, Creme Organization, Vynalogica, Viewlexx czy Stilleben, ten jest pewny udanej imprezy, wszyscy inni, do rana zmienią spojrzenie na muzykę... Sami Liuski jest bardzo płodnym artystą, niezamykającym się na jeden gatunek. Nieobce mu są mocne strony electro, jak i taneczne rytmy disco. W swoich licznych projektach obcował z diametralnie różnymi stylami, jak break (8bit Rockers), flamenco (Olavi) czy deep house or funk (Putsch '79). Umiejętnie łączy je wszystkie w iście wybuchową mieszankę parkietowego szaleństwa, by raz po raz doprowadzać ludzi do ostateczności. Sami gdzieś tam jest "dzieckiem" odrodzonej sceny italo, którą współtworzył i którą obdarował wyjątkową troską, dzięki czemu jego liczne produkcje są flagowymi przedstawicielami nurtu 'nu italo' i holenderskiej sceny electro. Włożył w nią serce... Przekąsem można go porównać do Świętego Mikołaja, gdyż poza tym, że oboje łączy wspólne pochodzenie, to oboje jak z worka sypią perełkami. Ze swojego Sami wyciąga świetnie dobraną porcję współczesnego italo, tanecznego electro i disco. Geniusz tego artysty jest nie do przecenienia, a potencjał w nim zgromadzony niemierzalny. Za każdym razem potrafi zaskoczyć czymś nowym, ciekawym, innowacyjnym.... jego repertuar rewelacyjnie sprawdza się na imprezach, gdzie ciała spragnione disco, a stopy czujące groove, czekają na coś nowego, czego jeszcze dotąd nie czuły...





Temat: KARKOWSKI + ZENIAL
AudioTong.net i CSW Solvay

zapraszają na koncert

ZBIGNIEW KARKOWSKI
ZENIAL

13.06 - CSW Solvay, Kraków, ul. Zakopiańska 62 (godz. 20.00, bilety: 10 zł)

ZBIGNIEW KARKOWSKI

Kompozytor, improwizator, eksperymentator, muzyk elektroniczny. Powiązany ze sceną, która na nowo definiuje pojęcie eksperymentu i progresywności; artystami, których twórczość dla jednych jest trudnym do zniesienia hałasem, podczas gdy dla samego Karkowskiego stanowi kontynuację dzieła dawnych akademickich mistrzów: Stockhausena, Xenakisa, Cage'a, czy Schaeffera. Studiował kompozycję i sonologię w Polsce, Szwecji, Francji i Holandii.

Zbigniew Karkowski

Obecnie mieszka i tworzy w Tokio. Jego konceptualna, czasami agresywna i trudna w odbiorze sztuka doskonale wpasowuje się w rzeczywistość japońską: ultranowoczesną i pełną skrajności. Nieprzejednana i bezkompromisowa.

Odebrał klasyczne wykształcenie od Iannisa Xenakisa, Oliviera Messiaena i Pierre Bouleza. Współtworzył międzynarodowe i międzygatunkowe projekty The Hafler Trio oraz Sensorband (artyści ci wykorzystują systemem śledzący sygnały neuronowe i następnie kodujący je na dane cyfrowe zamieniane następnie na słyszalne dla ucha pasmo).

Od lat współpracuje z przedstawicielami sceny noise (m.in. Tetsuo Furudate, Merzbow, Keiji Haino) i współczesnej elektroniki (m.in Jim O'Rourke, John Duncan, Kasper T.Toeplitz, artystami zrzeszonych wokół austriackiej wytwórni Mego: Fennesz, Pita, Rehberg i Bauer, General Magic itd.) oraz gra koncerty solowe. Prowadził liczne odczyty na takich konferencjach jak Contemporary Art & Technology w Australii.

ZENIAL

Łukasz Szałankiewicz: sound-designer, kurator, uczestnik wielu międzynarodowych festiwali. Prezentował swoją muzykę m.in. w Rosji, Bułgarii, Niemczech, Holandii, Czechach, Austrii i Francji.

W Polsce występował między innymi w Bunkrze Sztuki, w Galerii Kordegarda, CSW Zamek Ujazdowski (Laboratorium), Galerii Arsenał, CSW Łaźnia Gdańsk i wielu innych miejscach. Współpracuje z licznym gronem artystów krajowych i zagranicznych. Znany z projektów Palsecam, Aabzu, Zendee...

...kurde wybrał bym się ale ostatnio tyle kasy przetraciłem...



Temat: Bernardyni zburzą pomnik
niestety nie miałem kilka godzin dostępu do internetu więc czas zacząć odrabiać straty w dyskusji:)
Jestem zwolennikiem pomnika i jednocześnie ładu w centrum. Sam pomnik stanowi dominantę w centrum i staje się pewnym odnośnikiem dla całego miasta. Przed nim rozpościera się jedyny tak duży, wolny plac w centrum (na razie parking). Jest to największa tak naprawdę uporządkowana przestrzeń publiczna w Rzeszowie. Miasto nie może żyć bez placów tak samo jak nie może żyć bez ulic, skwerów, pierzei itp. Pomijając więc kwestię estetyczną, urbanistycznie jest to wartościowa rzecz. Socrealizm jest okresem w sztuce i architekturze i żadne wyburzanie, obrażanie, negowanie tego nie zmieni. Po remoncie zarówno Urząd Wojewódzki, Instytut Muzyki wydają się naturalnymi kandydatami na zabytki. (IM już jest). Zanim zatem coś wyburzymy to należy sobie zadać pytanie czy nie jest to aby jakiś przedstawiciel swojego okresu, w tym miejscy proszę o nie porównywanie masowej wielkiej płyty cza malucha 126p. Z resztą wiele biurowców z okresu PRL ma lepsze proporcje i elewację (bardzo brudne) odwołujące się do modernizmu niż współczesne badziewia typu Urząd Marszałkowski. Pomnik ma zaledwie 40 lat i ocenianie go z tej perspektywy czasu jest zbyt pochopne. W czasach kiedy powstawał był znakomitym znakiem swoich czasów, jedyny w swoim rodzaju. Jeśli powstanie na tym terenie (zapewne ogrodzony) ogród włoski, to miejsce stanie się enklawą dla księży, niedostępną i nie tworzącą miasta, z poziomu ulicy przeniesie uwagę na Urząd Wojewódzki (też socreal) Po za tym to nie jest zmiana na plus. Nie ma żadnej gwarancji, że ogród powstanie z podziemnym parkingiem, (teren podmokły= ogromne koszty) nawet superbogaty inwestor Cushman nie skusił się na podziemny parking. Ponadto jaka to zmiana w stronę nowoczesności, kiedy to publiczne miejsce staje się własnością związku wyznaniowego? Ostatnio tak działo się w średniowieczu a okres ten nie charakteryzował się jakimś progresywnym nastawieniem do świata:)
Odczarowując zły urok Wielkiej można pójść śladem Niemców, którzy zmienili hitlerowski gmach Reischstagu w atrakcję światowej klasy, zapraszając do przebudowy Normana Fostera. Gdyby gmach został zburzony, na jego miejscu powstałby zapewne zwykły, nowoczesny biurowiec.
Cóż, może się nie znam ale staram się jak mogę, jestem m.in. pomysłodawcą Miejskiej Komisji ds Estetyki Miasta (która nie działa co prawda najlepiej), przygotowuje różne małe projekty dla miasta, przy okazji studiuję na Akademii Sztuk Pięknych i uważam, że w sprawach estetyki mam jako-takie pojęcie.
Pozdrawiam.



Temat: Co cię czyni człowiekiem?
Człowiek (Homo) - rodzaj ssaka należący do rodziny człowiekowatych (Hominidae), rzędu naczelnych. Obecnie najbardziej dominujący rodzaj zwierzęcia na planecie Ziemia (w sensie np. tempa przemiany jej powierzchni, ale już nie, np. liczności przedstawicieli).

Współcześnie występuje tylko jeden gatunek z tego rodzaju:
człowiek rozumny (Homo sapiens). Człowiek wyróżnia się znaczną zmiennością, która dotyczy różnych cech zewnętrznych i wewnętrznych np.: koloru oczu i włosów.

Jeśli uzna się neandertalczyka (Homo sapiens neanderthalensis syn. H. neanderthalensis) za podgatunek człowieka rozumnego to obecnie występującą populację ludzi zalicza się do podgatunku człowiek współczesny (Homo sapiens sapiens). W 2004 roku na indonezyjskiej wyspie Flores odnaleziono kości nieznanego dotąd gatunku człowieka kopalnego, którego nazwano Homo floresiensis.

Jedną z cech wyróżniających ludzi od innych ziemskich istot jest wrodzona zdolność do opanowania umiejętności przekazywania informacji za pomocą artykułowanych dźwięków i pisma, emocji i potrzeb wyższych również za pomocą muzyki instrumentalnej, śpiewu, tańca. Człowiek jest jedynym rodzajem na Ziemi, który dzięki przekazowi informacji pozagenetycznej wytworzył kulturę, a poprzez nią sztuczne środowisko, w którym żyje. Jest gatunkiem, który w najbardziej zaawansowany sposób potrafi zmieniać środowisko życia dla własnych potrzeb (antropopresja). Według współczesnej antropologii głównym czynnikiem pozwalającym człowiekowi na tworzenie świata kultury była i jest o wiele bardziej niż u innych gatunków pofałdowana kora mózgowa.

U osobników rodzaju Homo występuje dymorfizm płciowy, przejawiający się m.in. tym, iż samce mają statystycznie większą masę ciała oraz wzrost od samic. U ludzi występują relacje zarówno monogamiczne jak i poligamiczne (tak poligynicznej jak i poliandrycznej). Na kształt tych relacji wpływa lokalna kultura społeczna. Współcześnie przeważają relacje monogamiczne, mniej liczne są relacje poligyniczne, najmniej liczne - poliandryczne.

Systematyka rodzaju Homo jest dotąd nie ustalona, wiadomo jedynie, że w przeszłości występowało kilka gatunków, jednak co do ich ilości i stopnia ich pokrewieństwa nadal trwają spory.

To u góry tylko definicja , ale co cię czyni człowiekiem? Jaka postawa życiowa Ci odpowiada za godną człowiekowi?



Temat: RFD: pl.rec.muzyka.progresywna


Slowem: ja nie widze w tym nic zlego, ale nie widze tez sensu laczenia na
jednej grupie bardzo odleglych od siebie nurtow muzycznych, ktore laczy
tylko jedno: czlon w nazwie. To tak samo jakbys np. zalozyl grupe
pl.rec.muzyka.zespoly-na-m i w niej gadaloby sie o Metallice i Madness a
takze Midi Miliz (minimal trance 8]).


Obserwuje toczace sie tutaj dyskusje (jako jeden z oredownikow zalozenia
takiej grupy) i rozumiem Twoja argumentacje.
Zgadzam sie grupa *.rock.progresywny jest bardziej konkretna i jednoznacznie
definiuje sluchacza. Sek jednak w tym, ze obecnie kiedy dyskutujemy na
listach e-mailowych sluchacze, ktorzy wyrosli na rocku progresynym poruszaja
sie bardzo czesto na obrzezach rocka choc dziwnym trafem kierunki te sa
wspolne o skonczone.
Takiem gatunkiem niech bedzie progmetal, tutaj wlasciwie wplywy sie
przenikaja sie takie zespoly jak Pain of Salvation czy Hamadryad, tyle samo
czerpia z rocka co z progresywnego metalu.
Ale moze tez isc od konkretnych zespolow, scena Cantenbury pchnie nas w
strone jazzrocka a co za tym idzie rowniez w kierunku jazzu. Przez King
Crimson trafi na Present, stad juz blisko do awangardy. Od Magmy,Art Zoyd
czy Universe Zero bliska droga do muzyki wspolczesnej.

Zdaje sobie sprawe, ze nie jest to spojne jako gatunek natomiast ma
niewatpliwe wspolna cecha. Sa nia poszukiwania i fuzje na granicy muzyki
rockowej czy rocka progresywnego z innymi gatunkami. Sek w tym ze "rock
progresywny" jest dzisaj rozumiana jako nazwa gatunki, ktorego
przedstawicielami sa Yes,ELP,Genesis a kontynuatorami Marillion, Penragon
czy Arena. Juz umieszczenie King Crimson (od Jezyczkow) w tym towarzystwie
budzi wiele watpliwosc. Zastanawiam sie czy nazwa "artrock" (czyli
podniesienie rocka do rangi sztuki) nie jest lepsza. Ale czy inni tez
rozumieja ja w ten sposob?

Jesli slowo "rock progresywny" rozumiemy jako tworcze poszukiwania i fuzje
wychodzace od muzyki rockowej, tak jak to bylo na poczatku lat 70-tych to
wtedy do jednego worka mozemy wrzucic tak rozne zespoly Genesis, King
Crimson, The Beatles, Soft Machine, Universe Zero, Magma, Porcupine Tree czy
nawet Radiohead. Obawiam sie jednak, ze wiekszosc rozumie ten temin w inny
sposob.

Jako przyklad, podam liste "rock&jazzavantgarde", ktorej jestem
uczestnikiem. Tam tez nie ma praktycznie ograniczen gatunkowych rozmawiamy o
rocku, jazzie, metalu, muzyce symfonicznej czy eletronice. Jedynym wspolnym
czynnikiem jest magicze slowo "awangarda", ktore tez trudno zdefiniowac.
Natomiast jest jaks nieuchwytna granica sa to np. zespoly, ktore dalej
odeszly od rocka w kierunku np. muzyki wspolczesnej czy kameralistycznej
(Present, Universe Zero). O tyle oczywiscie latwiej, ze jest to lista
emailowa.

Jerry





Temat: JAKI LIEBEZEIT I CAN
"Mistrz perkusji Jaki Liebezeit to postać legendarna, znana z występów w Krautrockowym zespole Can - jednym z najbardziej znanych zespołów wszechczasów, który wywarł ogromny wpływ na współczesną muzykę."

"Zdefiniowany w dużym stopniu przez arcymistrzowską perkusyjną ekwilibrystykę Jakiego Liebezeita dorobek Can jawi się w muzyce popularnej równie wpływowym zjawiskiem co postkomunistyczna nomenklatura w Trzeciej Rzeczypospolitej według wizji Antoniego Macierewicza, a pomnikowy status jaki posiada dziś ta niemiecka formacja jest w tym kontekście całkowicie zasłużony."

"Can - niemiecka, awangardowa grupa rockowa - przedstawiciel nurtu zwanego Krautrock. Can wraz z Faust , Popol Vuh, Amon_Duul i Ash_Ra_Tempel tworzyła czołówkę niemieckiego, a zarazem i światowego, eksperymentalnego rocka lat siedemdziesiątych. Muzyka grupy bardzo bogata i niezwykle trudna do zdefiniowania czerpała wpływy z muzyki elektronicznej, współczesnej, jazzu, latynoskiej i afrykańskiej muzyki etnicznej. Bliska też była rockowej grotesce. Grupa pozostała aktywna do końca lat dziewięćdziesiątych XX_wieku. "

Te cytaty to niektóre opinie jakie znalazłem w sieci. Wkleiłem je po to aby nikt nie posądził mnie ze przedstawiam jakiegoś zupełnie nieznanego pałkera z jakiejś niemieckiej pipidówy.
Facet zaczynał jako pałker jazzowy (m.in. grał z Chatem Bakerem). W 68 roku w czasach rewolucji kulturalnej która nie ominęła także Niemiec, założył razem z Holgerem Czukayem, Michaelem Karolim i Irminem Schmidtem formację CAN.
Mimo iż muzycy ci wywodzili się z kręgów muzyki jazzowej i poważnej (np. Schmidt dyrygował wcześniej chórem opery w Berlinie Zachodnim, prowadził orkiestry symfoniczne w Hannoverze i Dortmundzie, występował jako pianista klasyczny) , byli jednak młodymi, zbuntowanymi freakami i postanowili zakpić z muzyki "ułożonej i ugładzonej" jaka królowała na listach przebojów, wyłamać się z konwencji i ram jakie zaczynały dopadać rocka, gatunek który z gruntu ideologicznie powinien być wolny (w sensie swobody a nie tempa) i niesforny. Pierwsza płyta Monster Movie to zapis (fragmenty) ponad ośmiogodzinnej nocnej sesji, w większości improwizowanej. Składu dopełniał czarnoskóry wokalista Malcolm Mooney.
Płyta to niezwykła, jak zresztą kilka następnych tej formacji. Potem miejsce wokalisty zajął kloszard, śpiewak uliczny Damo Suzuki z Japonii. Muzyka formacji rozwijała się i zmieniała praktycznie z każdą płytą. Czwarta ma totalnie różną muzykę i brzmienie od pierwszej. Muzycy nie stali w miejscu tylko parli do przodu w odkrywaniu nowych obszarów muzyki. Jedyne co spajało zawsze muzykę CAN to właśnie niepowtarzalny, specyficzny puls perkusji Jakiego Liebezeita. Grał (dalej tworzy ale nie wiem co i jak dziś gra) bardzo transowo, psychodelicznie, często orientalnie, wplatał rytmikę afro. Zainspirował wielu bębniarzy a do kultu i inspiracji grupą CAN przyznaje się wielu znanych muzyków i zespołów z kręgów tak róznej muzyki jak jazz, rock, punk, awangarda a nawet techno. Np. KILLING JOKE powstali bo zafascynowani byli CANem, chcieli ich naśladować. Na szczęście im nie wyszło i mamy kolejna ciekawą kapelę a nie jakąś kalkę.
Pisali muzykę do filmów, m.in.Skolimowskiego. Czerpali (szczególnie na późniejszych płytach z folkloru Azji, Afryki, jako jedni z pierwszych eksperymentowali z kolażem dźwiękowym, w ich muzyce można bylo znaleźć i klimaty tajemniczych obrzędów i pęd wielkiego zindustrializowanego świata zachodniego. Jedno jest pewne. Grupa CAN nie była by ta grupą gdyby nie Jaki Liebezeit, ktory swą grą scalał tak rożne zapędy muzyków. To tak jak nie byłoby Led Zeppelin bez Bonhama , Rolling Stonesów bez Jaggera a Nirvany bez Cobaina.
Płyty nagrane po 77 roku nie maja już tego ducha i rozczarowują, natomiast wszystkie wcześniejsze swoją różnorodnością mogą zachwycić i często okazywały się protoplastami nowych trendów w muzyce jakie pojawiały się lata później. Jeśli kogoś zainteresowałem i chciałby zapoznać się z twórczością tej grupy, przedstawiam wypis najlepszych płyt formacji (nie tylko dla mnie, ogólnie uznawanych za najlepsze):
MONSTER MOVIE (1969)
SOUNDTRACK (1970) m.in.muzyka do filmów
TAGO MAGO (1971)
EGE BAMYASI OKRASCHOTEN (1972) od tej płyty wyraźna ewolucja stylu w stronę
bogatej rytmiki
FUTURE DAYS (1973)
SOON OVER BABALUMA (1974)
UNLIMITED EDITION (1976) niepublikowane wcześniej kawałki
SAW DELIGHT (1977)
DELAY 1968 (1982) genialna, brudnotransowa jazda z okresu pierwszej
płyty, też zapis w studiu kilkugodzinnej sesji
Ciekawa jest jeszcze płyta PEEL SESSION , zapis radiowego koncertu u legendarnego Johna Peela.

Jak ktoś "łyknie" tą muzykę to już zostanie w nim na zawsze. I nigdy proszę się nie sugerować jedną płytą. Jak już wspominałem płyty formacji potrafią się diametralnie od siebie różnić. Mam nadzieję że kogoś zainteresowałem. A jak nie, też przeżyję

[ Dodano: 21-08-2007, 17:20 ]



Temat: koncerty i koncercicki :)
1. String’s Fusion - 21.09.2006 21:00, Śląski Jazz Club, Gliwice

Czwartek Jazzowy.

String's Fusion" to projekt, który narodził się w czerwcu 2006. Muzykę można określić jako fusion z elementami funky i meinstream. Autorem całości jest Piotr Parniewski, altowiolista grający w filharmonii i współpracujący z SJC. Od wielu lat członek naszego stowarzyszenia.
Na gitarze zagra jeden z najwybitniejszych gitarzystów w kraju, Jacek Konopka, który współpracował m.in. z Michałem Urbaniakiem. Perkusistą jest Kazimierz Derbawczuk, znany muzyk sesyjny, związany ze studiem HH Poland. Bas obsługuje Wojtek Pieszka, młody i utalentowany gliwicki muzyk, również od lat związany z SJC.
Koncert w Jazz Clubie jest premierową prezentacją projektu "String's Fusion".

2. Oleś/JĂśrgensmann/Oleś - 14.09.2006 20:00, Śląski Jazz Club, Gliwice

Czwartek Jazzowy z Gwiazdą.

Theo JĂśrgensmann – klarnet basowy
Marcin Oleś - kontrabas
Bartłomiej “Brat” Oleś - perkusja

Theo JĂśrgensamnn należy do najwybitniejszych przedstawicieli współczesnego jazzowego świata. Obok Erica Dolphy i Jimmy’ego Giuffre zaliczany jest do najbardziej znaczących klarnecistów jazzu. Współpracuje z czołowymi muzykami, grając koncerty na całym świecie i nagrywając dla prestiżowych wytwórni płytowych. Bracia Marcin i Bartłomiej „Brat” Oleś nazywani są „najlepszą sekcją rytmiczną w Polsce”. Pracują z wybitnymi muzykami jazzowymi, takimi jak Theo JĂśrgensmann, David Murray, Kenny Werner, Erik Friedlander, Rudi Mahall czy Ken Vandermark, nagrywając z nimi autorskie albumy, które są bardzo wysoko oceniane na całym świecie. Imponujące są ich zeszłoroczne osiągnięcia, gdzie do najważniejszych należą koncerty i nagrania z Theo JĂśrgensmannem - płyta Directions znalazła się na pierwszym miejscu w plebiscycie fachowego portalu diapazon.pl w kategorii polska płyta roku 2005. Poza tym godne odnotowania są albumy Walk Songs z Simonem Nabatovem i Chrisem Speedem, czy mający ukazać się niebawem Shadows z amerykańskim pianistą Kenny Wernerem.
Najnowszy album tria Oleś/JĂśrgensmann/Oleś ukaże się z początkiem 2007 roku nakładem prestiżowej szwajcarskiej oficyny Hat Hut Records, która należy do najbardziej znaczących wydawnictw w świecie jazzu.
Tym samym zespół utwierdza swoją międzynarodową reputację w świecie jazzu.

Koncert współorganizowany z samorządem miasta Gliwice.

3. EKOPIKNIK NA POŻEGNANIE WAKACJI ( plener) - 27.08.2006 16:00, Wiatrak, Zabrze

HAPPYSAD, LAS CONGA, YPSYLON
w programie imprezy m.in: konkursy, niespodzianki, vizualizacje,

miejsce: Korty ( Strzelnica) Elektrociepłowni Zabrze S.A
(150 m za Wiatrakiem, obok Osiedla Jodłowa).
Jeśli pogoda nie dopisze to impreza odbędzie się w Wiatraku.

HAPPYSAD
Muzycy zespołu grają ze sobą od roku 1995, jednak "happysad" postanowili założyć pod koniec studiów, w roku 2002. Od tego czasu zespół nagrał dwie płyty demo, a 1 lipca 2004 wydał debiutancką płytę "Wszystko Jedno", która ukazała się nakładem wytwórni SP Records. Muzyka "happysad" to przede wszystkim melodyjny rock, z elementami punka i reggae, dopełniony charakterystycznymi tekstami. Zespół ma na swoim koncie ponad 80 koncertów, w tym z takimi wykonawcami jak: Kult czy T.Love. We wrześniu 2004 r. zespół rozpoczął samodzielną trasę koncertową Partyzantka Tour 2004 promując materiał z debiutanckiego albumu, która zawitała do 25 miast. W lutym i marcu 2005 happysad, Farben Lehre i Akurat, zagrali 17 koncertów w ramach trasy Punky Reggae live, która cieszyła się dużym zainteresowaniem. Podczas siedmiu koncertów pobite zostały rekordy frekwencji w klubach, do których zawitała trasa (m.in. w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu). Na trójkowej liście przebojów Marka Niedźwieckiego singlowy utwór "Zanim pójdę" spędził 33 tygodnie.

S K Ł A D Z E S P O Ł U
Kuba Kawalec - Quka - vocal, gitara
Łukasz Cegliński - Cegła - gitara, vocal
Artur Telka - Tela - bas
Maciek Sosnowski - Ponton - perkusja

www.happysad.art.pl

WSTĘP WOLNY
(prosimy o przyniesienie zużytych baterii i uszkodzonych płyt CD)

źródło: pora.pl



Temat: 1
RZEPA z 21.02.04 Nr 8
Dodatek PLUS MINUS

Z BOKU - Stefan Bratkowski
Kogo nam brak

Wiele rzeczy mnie zastanawia - i to nie po to, żeby raz jeszcze zdezawuować Millera; zastanawia mnie jako niepoprawnego konstruktywistę. Mamy otóż byłego premiera o historycznym już nazwisku, który przeprowadził pierwszy demokratyczny rząd przez pole minowe - nadal w tym osiągnięciu niedoceniany (dokumentacja w książce Waldemara Kuczyńskiego). Ułożył też nasze stosunku z Niemcami i nikt nie zapomni uznania naszych granic przez RFN Kohla. Onże premier, już były, odegrał wyjątkową rolę w próbach pokojowego rozwiązania problemu bałkańskiego, rolę też chyba niedocenioną, bowiem Bałkany leżą dalej od Oslo niż, powiedzmy, Afryka czy Azja Południowo-Wschodnia, więc kandydatury Mazowieckiego do Pokojowej Nagrody Nobla nawet chyba nie rozpatrywano.

Myślałem, że ten człowiek ogromnego doświadczenia i nieskazitelnego charakteru sformuje z Władysławem Bartoszewskim, Bronisławem Geremkiem i Janem Nowakiem-Jeziorańskim jakieś małe grono, odpowiednik amerykańskiej Rady Spraw Zagranicznych, przy współpracy może fundacji Zygmunta Skórzyńskiego - nie żeby zastąpić MSZ, ale żeby proponować poglądy, koncepcje i rozwiązania. Społeczeństwu i politykom. Skoro deficyt mądrości mamy aż nadto wyraźny.

Nie ma takiego grona. Nasz były premier odzywa się tylko jako recenzent. Rzadko i zgryźliwie. Bo Irak nie był awanturą arabską, a przynajmniej wypadałoby odmienną opinię szerzej, a zrozumiale dla nas uzasadnić. Ostatnia wypowiedź, krytyczna wobec "opcji atlantyckiej", czyli po prostu proamerykańskiej, kładła nacisk na opcję niemiecko-francuską, i to nie gospodarczą, której Polsce reklamować nie trzeba, ale na polityczną. Nie rozumiem. To nie rząd polski - jest, jaki jest, ale w sprawach polityki zagranicznej popierany przez wszystkich poza agenturami politycznymi Rosji - obrażał Francję i Niemcy, lecz głowy tych państw obrażały Polskę. I jakoś nikt się z tych nieoględnych słów nie wycofał. Co więcej, nicejski system głosowania jest potrzebny dopóty, dopóki Francja i Niemcy nie wyzbędą się ambicji hegemonów Unii. Kalifornia, najpotężniejszy stan USA, nie żąda, powtórzę raz jeszcze, by inne stany słuchały Schwarzeneggera.

Myślałem, że Polska, ze swą odzyskaną własnym wysiłkiem demokracją, ze swym wolnym rynkiem, który też samej sobie zawdzięcza, wniesie do Unii trochę świeżego powietrza i zdrowego rozsądku. Myślałem, że będzie, zamiast szukać "kompromisów", lansowała zdrowy ustrój dwóch izb, jednej wedle liczby ludności, drugiej - po jednym lub dwóch przedstawicieli każdego państwa. Jak w USA. Tak, tak. Właśnie tak. Bo to rozsądne. Myślałem, że mocnymi prorynkowymi argumentami Polska podważy nieszczęsny "socjalizm" Wspólnej Polityki Rolnej. I namówi Unię, by oddać pisanie konstytucji nie politykom grafomanom, a prawnikom z talentem pióra. Myślałem, że wspomniane tu wyżej grono skorzysta ze swoich kontaktów na Zachodzie, by nieco złagodzić poczucie wyższości pewnych krajów wobec Polski z jej dwójką noblistów poezji i dalszymi wielkościami klasy Herberta, Różewicza i Barańczaka, wobec Polski, istnego mocarstwa muzyki współczesnej z Góreckim, Kilarem, Lutosławskim i Pendereckim (wymieniam w kolejności alfabetycznej). Centra kultury i sztuki nie rozkładają się wedle bogactwa.

Na odwrót: ktoś musi w kraju bez owijania w bawełnę wskazać publiczności agentury polityczne Rosji - Rydzyka, Ligę Polskich Rodzin, która z małymi wyjątkami jest Ligą Przyjaciół Rosji oraz Leppera. Rosja była przeciw naszemu wejściu do NATO i oni też. Rosja była przeciw naszemu wejściu do Unii Europejskiej i oni jak za panią matką pacierz. Rosja była przeciw bazom amerykańskim w Polsce i oni są także. Lepper na dobitek, pokpiwając z USA jako mocarstwa, sławiąc jako mocarstwo Rosję i reklamując czary PRL, państwa bez niepodległości. Dziś, kiedy tragedią Rosji wedle Putina okazuje się rozwiązanie ZSRR, musi być jasne, kto kim jest w Polsce. Szalbierstwa naszych politykierów nie usprawiedliwiają propagandy powrotu do ZSRR i półek z octem jako jedyną ozdobą.

***Przy okazji: może ojciec Rydzyk wyjaśni wreszcie, jak załatwił ze służbami specjalnymi Rosji ów przekaźnik...****

PS Artykuł Bartosza Jałowieckiego o "Saddamie tuż obok" powinni przeczytać nie tylko notable z SLD. Także ci z Brukseli.

VIDE http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040221/plus_minus_a_13.html?k=on;t=2004020120040223



Temat: Festiwal Młodej Kultury 80+[18.05]


18.05 (niedziela) Festiwal 80
Warszawa/ Depozyt 44 (ul.Solec 44)

W.E.N.A & TheKoupax
Marika & Ruff Radics
Kingz Of Warsaw vs. Liony Kingz (breakdance)
Cisza & Spokój
Kubson
Afterparty: Daniel Drumz

Start : 20:00
Wejscie : 5 zl

W.E.N.A.

W.E.N.A./Wudoe/Montana Maxx: Od 1999 jeden z reprezentantow nieistniejacych juz formacji Glos Miasta, pozniej Ansambl. W 2005 rozpoczal prace nad Wyzsze Dobro LP, pierwszym projektem autorskim. W toku swojej wieloletniej podrozy muzycznej W.E.N.A. wspolpracowal z takimi artystami jak: Na PolEtatu, Emil Blef, Smarki Smark, Zkibwoy, Szybki Szmal, Lerek,Swiety, Kixnare,wolnysuchacz, dj Kaczor. Ta podroz trwa nadal.

THE KOUPAX

TheKoupax to zespół muzyczny składający sie z wybitnych muzyków biegłych w wielu, różnorodnych gatunkach muzycznych. Współpracując ze sobą tworzą muzykę w dużej mierze opartą o Hip-hop wzbogacając ją jednak o elementy jazzu funku i rocka.

MARIKA

Lady MC, wokalistka, autorka tekstów i współkompozytorka.

Entuzjastka bashmentowych imprez, charakterystycznych kobiecych głosów, piosenek powstających z niepohamowanej potrzeby i szczerych, autentycznych tekstów. Muzyka, którą tworzy to mieszanina wpływów nu-jazzu, funku, hip-hopu, d'n'bassu i reggae, z którym jest najbardziej kojarzona.

RUFF RADICS

W skład zespołu wchodzą:Emili Jones (gitara basowa), Jahcob Jr (perkusja), Mothashipp (instr. Klawiszowe), Daddy Raffi (gitara), Bartosz Krajewski (congi, perkusjonalia), Tomek Klimkiewicz a.k.a. No Mercy (realizacja dźwięku), Amiran Chyb (saxofon, flet), Maluta (backing voc.), Tina (backing voc).

KINGZ OF WARSAW

Projekt "KINGZ OF WARSAW" powstał w 2004r. Początkowo mała, nieformalna grupa przerodzi a się w organizację zrzeszającą najlepszych warszawskich tancerzy break dance [b-boying], artystów graffiti oraz przedstawicieli innych form street-art´u. W chwili obecnej ludzie wchodzący w skład projektu ściśle współpracują z Centrum Twórczości Narodowej oraz domami kultury na terenie całej Warszawy.

CISZA & SPOKOJ

Grupa Cisza & Spokój powstała w 2000 roku. Rolę MC pełni w niej utytułowany freestyle'owiec i jeden z najwszechstronniejszych polskich MC - Duże Pe. Za muzykę i skrecze odpowiada utalentowany producent i turntablista - DJ Spox. Muzyka, którą oferuje Cisza & Spokój, to utrzymany na wysokim poziomie Hip-Hop, bliski docenianej przez znawców "klasyce gatunku" i daleki negatywnej "gębie" jakiej muzyka ta dorobiła się w Polsce. Spox umiejętnie łączy kreatywny sampling (głównie z tego co najlepsze w muzyce lat 70'tych) ze współczesnymi, zaawansowanymi technologiami dostępnymi producentowi muzycznemu XXI wieku. Duże Pe w swoich złożonych technicznie tekstach odwołuje się do tradycyjnej dla Hip-Hop'u zabawy słowem, mającej udowodnić jego umiejętności jako MC, ale nie stroni też od aktualnych tematów społecznych czy uciekających w abstrakcję tekstów, dowodzących, że Hip-Hop można śmiało nazywać współczesną miejską poezją.

KUBSON

Kubson to mc i producent z Warszawy. Muzyką, zajął się w 98 roku. Razem z Gąsiorem i Młodym założyli skład o nazwie Retrospekcja który z czasem przekształcił się w Konkluzję.

Chłopaki nagrywali w studiu Pierwsze Pięterko na Tarchominie. Mimo upływu czasu płyta Konkluzji nie wychodziła. Wtedy Kubson zaczął nagrywać solo z pomocą producencką Młodego. Motorem debiutanckiego krążka stał się kawałek "o Warszawie", do którego nakręcony jest klip.

2 solowy album pojawi się zapewne na jesieni 2008. Jak na razie pozostaje nam oglądać klip do kawałka "o Warszawie", a także projekcje do numerów "Wyjazdy" i "Tutaj jestem" i słuchać bardzo dobrej płyty.

http://www.osiemzeroplus.pl/

Start całego festiwalu 8ego, artyści(m.in. East West Rockers) przewiną się przez Diune, Obiekt Znaleziony, Piątki + jakieś inne. 10 telefonów LG do wygrania. Więcej na stronie. Ktoś reflektuje?




Temat: Wstydliwe (?) hasło PATRIOTYZM
tym razem wirqu nie przeczytales dokladnie
nie jestem pewien - dlatego pytam - napisz - przeczytam
wyklad z historii nikomu nie zaszkodzi - a i rozjasnic nieco moze - przez podanie faktow
dyskusje o nazwiskach zostawmy na osobny temat do dlugiej dyskusji - bo tu znowu mamy jakis ewenement - pseudonim artystyczny - zostaje nazwiskiem - i co najzabawniejsze na tym sie nie konczy!!! - ale nie zmuszajcie mnie do rozgrzebywania tego teraz

podtrzymuje zdanie - i tu zgadzamy sie z Ewa - zeby nazwiska do patriotyzmu nie mieszac w tym momencie
a co do argumentu czy powiedzenia cytowanego przez AM - niektorzy - zeby zawsze miec kawalek ojczyzny ze soba - zabieraja swoje wlasne - rodowe nazwisko

przyjecie postawy patriotycznej jest wzieciem na siebie wielu obowiazkow ktore trzeba wypelniac
z braku miejsca skupie sie glownie na muzyce - i to tez po lebkach
dla uproszczenia podziele tez patriotyzm na zewnetrzny - w skali miedzynarodowej - i wewnetrzny - w skali jednego kraju

Ewa wyreczyla nas wszystkich podajac faktyczne przyklady potwierdzajace patriotyzm nae - patriotyzm wewnetrzny - srodojczyzniany
wireq wydaje mi sie chybil swoja interpretacja probujac zahaczyc o patriotyzm zewnetrzny - np koncert w berlinie

ja inaczej zasyganalizuje patriotyzm zewnetrzny - w ktorym dostrzegamy nasz kraj z perspektywy swiata - porownujemy gdzie znajduje sie - nie geograficznie - w stosunku do innych krajow swiata - czy chocby europy

bo swiat nieustannie sie rozwija - i chcac nie chcac musimy rozwijac sie razem z nim

zostanmy tylko przy muzyce - w kontexcie patriotyzmu - nie chodzi koniecznie o to zeby odkryc cos nowego - ale zeby conajmniej podciagnac nasza muzyke do czasow wspolczesnych - do tego co sie dzieje na swiecie

i tak robil mimo zarzutow kopiowania zagranicznych wzorow np szymanowski - zarzucano mu straussa -tego od zarathustry nie od walcowania- potem debussego strawinskiego...

tak robil i niemen!
soul rock freerockjazz progressive rock

impresjonizm expresjonizm soul progrock - nie wymyslilismy tego - ale przynajmniej nie mielismy -dziury-

jak sie swiat zapyta - a mieliscie expresjonizm? rock progresywny? - mozemy odpowiedziec - tak mielismy
dobrze byloby i dolozyc cos calkiem nowego ale - z roznych przyczyn - zazwyczaj musimy nadganiac

zeby byc patriota to nalezy takze wniesc cos do skarbca kultury swiatowej - a nie tylko taplac sie w sosie wlasnym

moj zawod zmusza mnie do roznych wyjazdow - kiedys mialem przyjemnosc uslyszec o nas - ze dalismy swiatu jozefa conrada - to duzy plus

a teraz minus - jakies dwa lata temu bylo to przyjecie paru krajow z eur wsch do wspolnoty - i byla kupa smichu na tzw zachodzie - pamietam takie rysunki z jakiegos uroczystego koncertu - ze najpierw wchodza przedstawiciele jednego kraju o dziwnej nazwie - i pokazuja swoje cholubce i tancowania w strojach - potem nastepni i to samo - potem nastepni i nastepni... - no nie ma co wychodzic do europy z goralami i rysunkami na szkle jako naszymi najwiekszymi osiagnieciami - bo sie wszyscy z tego smieja
na magrinesie - juz szymanowski zabral ze soba kapele goralska do paryza na premiere harnasiow

kazdy kraj na swoje tradycje ludyczne ludowe i bardziej kulturalne - i kazdy powinien je sobie pielegnowac w imie wewn patriotyzmu
w imie patriotyzmu bardziej zewnetrznego - powinien sledzic co dzieje sie na swiecie - i brac w tym czynny udzial
i to napewno robil u nas niemen
to co mu zarzucano jako kopiowanie czy nasladowanie - bylo wlasnie przejawem patriotyzmu
gasket



Temat: VII Forum Niekonwencjonalnych Wynalazków, Konstrukcji i Pomysłów. - 3, 4 listopada - Wrocław.
... czyli inaczej mówiąc - coś o wiele ciekawszego i lepszego niż
festiwal nauki i piknik naukowy razem wzięte :))

Aktualny program:

Sobota - 3 listopada

# 16.00 - otwarcie VII Forum - Janusz Zagórski, przedstawiciele
sponsorów i patronów medialnych

# 16.10 - prezentacja prof. G.J.F. van Heijsta (Uniwersytet
Technologiczny Eindhoven) na temat samoorganizacji dwuwymiarowych
przepływów. Problem ruchu wirowego. Wprowadzenie do pokazu multimedialnego.

# 16.25 - VORTEX - Premierowy w Polsce pokaz multimedialny
trójwymiarowej przestrzeni aranżowany przez delegację Uniwersytetu
Technologicznego w Eindhoven (Halina Witek, Michael de Vries, prof.
G.J.F. van Heijst - artistically adjusted laboratory experiments of
Fluid Dynamic Labolatory in the form of 3D- instalation with computer
animations). Oprawa muzyczna: Bartek Suchowiak

# 17.00 -Świat "nano" w oczach wrocławskiego spektromikroskopu
elektronowego - dr Krzysztof Grzelakowski

# 17.20 - Współczesny rozwój koncepcji Viktora Schaubergera w praktyce
ochrony środowiska w świetle prezentacji III Międzynarodowej Konferencji
Energii Naturalnych w Szwecji 2007 - dr Włodzimierz Puchalski

# 17.45 - Prezentacja dr C.F J. Flipse (Holandia) poświęcona najnowszym
badaniom nad "pamięcią zapachów"

# 18.20 - Zjawisko "Pamięci wody" w badaniach Masaru Emoto – prezentacja
Irmy Pyszniak

# 18.35 - Superkondensatory i ich zastosowanie – prezentacja Krzysztofa
Jędrzejczaka

# 19.00 - Wielka sztuka grania muzyki Chopina na liściu paproci –
prezentacja mgr inż. Jacentego Ignatowicza (muzykujący góral z Żywca)

# 19.15 - Premierowy pokaz eksperymentu „wpływ dźwięku na materię” –
Martin McKey

# 19.30 - Pokaz działania pistoletu plazmowego na wodę – Dionizy Pietroń

# 19.45 - Po raz pierwszy w Polsce - "Muzyka plazmy" - demonstracja
grających i śpiewających wyładowań – Martin McKey

# 20.00 - "Małe instrumenty" - występ 6-osobowego zespołu muzyków
grających na małych instrumentach w składzie: Maciej Bączyk, Jędrek
Kuziela, Maciek Markowski, Tomek Orszulak, Marcin Ożóg, Paweł Romanczuk

# 20.30 - Moje nowe prototypy i eksperymenty. Śladami Tesli i inne
projekty – pokaz Marcina Filipiaka

# 21.00 - Ukryta energia – Stanisław Palka

# 21.20 - "Elektromagnetyczna metoda detekcji fal grawitacyjnych" - dr
Zbigniew Osiak

# 21.45 - Dyskusja panelowa na temat "białych plam" we współczesnej
fizyce (dr Z. Osiak, M. Filipiak, dr W. Puchalski, dr Z. Malczewski, K.
Jędrzejczak, M. McKey, S. Palka. Prowadzi Janusz Zagórski).

4 listopada (niedziela)

# 10.00 - Wprowadzenie do prezentacji trójwymiarowej Nano-Nose - dr Kees
FLIPSE (Uniwersytet Technologiczny w Eindhoven

# 10.25 - "NANO – NOSE" - pokaz multimedialny trójwymiarowej przestrzeni
aranżowany przez delegację z Uniwersytetu Technologicznego w Eindhoven
(Halina Witek, Michael de Aires, dr C.F.J Flipse). Oprawa muzyczna:
Bartek Suchowiak.

# 10.40 - Pokaz nowych wiatrakó i konstrukcji aerodynamicznych Tadeusza
Dobrocińskiego

# 10.55 - Pokaz modelu oryginalnego śmigła lotniczego z powietrzem
zasysanym do środka - model Mieczysława Króla

# 11.05 - Prezentacja pojazdów zdalnie sterowanych. Pokaz lotów
najmniejszego śmigłowca (około 30 centymetrów długości) – Norbert
Krysiak (www.modele.sklep.pl)

# 11.20 - Jednorodna teoria pola – hiperprzestrzeń – dr Zbigniew Malczewski

# 11.50 - Fale Schumanna - Wojciech Drewniak

# 12.05 - Urządzenia do ochrony przed negatywnym promieniowaniem -
Włodzimierz Zylbertal

# 12.25 - Wpływ zmienności naturalnych pól magnetycznych na systemy
przyrodnicze i zdrowie człowieka – dr Zbigniew Puchalski

# 12.55 - Wpływ dźwięku na zdrowie człowieka – prezentacja Irmy Pyszniak
i Janusza Zagórskiego

# 13.15 - Wystąpienie słynnego Lucjana Łągiewki z Kowar na temat stanu
badań i wdrożeń jego wynalazków

# 14.00 - Fenomen "widzenia mózgiem" (metoda W. Bronnikowa) –
prezentacja Irmy Pyszniak

# 14.20 - Archiwum Otwartego Muzeum Techniki profesora Stanisława
Januszewskiego – prezentacja

# 14.35 - Wolna energia wokół ciebie – prezentacja Krzysztofa Jędrzejczaka

# 14.45 - Bioelektroniczne aplikatory remediów w medycynie alternatywnej
– Janusz Kowal (Poradnia życia ekologicznego)

# 15.15 - Fotoogniwa – technika energii odnawialnych – Marek Zieliński

# 15.35 - Anomalie grawitacyjne czyli tzw. "górki cudów” – pokaz
materiałów filmowych

# 16.00 – Zakończenie





Temat: Akiko pała
W odpowiedzi (niepotrzebnie odniosłeś moje uwagi wprost do siebie) fragment rozmowy Maćka Nowickiego z Jarosławem Rymkiewiczem ( z marca 2004 r.):

Kiedy ogląda pan telewizję, czyta gazety, słucha radia, to czego tam w opisie polskiej rzeczywistości brakuje? Z tego co jest dla pana naprawdę ważne?

- Brakuje mi wszystkiego -to znaczy opisu polskiej rzeczywistości. Kiedy oglądam telewizję, czytam gazety czy słucham radia, obcuję, jak każdy, z totalnym kłamstwem. Jeśli chodzi o tak zwane środki przekazu, to mamy tam do czynienia z różnymi rodzajami kłamstwa. Niekiedy jest to kłamstwo w rodzaju komunistycznym - a więc kłamstwo dla celów politycznych. Tak właśnie kłamie państwowy telewizor. Ludzie, którzy tam pracują, nauczyli się za czasów rosyjskich, że praca w telewizorze polega na okłamywaniu tak zwanej (przez komunistów) ludności. Wykonują więc tę swoją pracę, jak najlepiej potrafią - kłamią, jak się da i ile się da. W telewizorze kłamią nie tylko programy informacyjne - także rozrywkowe, literackie, muzyczne, jakie tylko są. Gdyby w telewizorze powiedzieli, że Mickiewicz napisał „Pana Tadeusza", a Chopin koncert f--moll, to też byłoby to kłamstwo.
Telewizja ma w sobie coś z króla Midasa - tyle że czego się dotknie, zamienia się nie w złoto, lecz w gówno. Ten rodzaj kłamstwa wydaje mi się zresztą niezbyt ważny, ponieważ jest oczywiste, że telewizja kłamie. Ważniejsze i ciekawsze jest kłamstwo tych, którzy - opisując Polskę - nie bardzo wiedzą, że kłamią. To kłamstwo bierze się stąd, że to, co nazwał pan polską rzeczywistością, opisywane jest z perspektywy warszawskich czy krakowskich elit, a więc z perspektywy ludzi, którzy o życiu polskim -o jego wielkich głębiach, wielkich tajemnicach, ale także o jego widzialnych obrazach - wiedzą bardzo mało albo nie wiedzą nic.

Nie znaczy to, że życie polskie opisują wyłącznie ludzie, którzy należą do jakiejś elity - politycznej. dziennikarskiej, literackiej. Ale perspektywa elitarna jest dominująca - i wobec tego wszyscy ją przyjmują. W ten sposób otrzymujemy obraz życia polskiego całkowicie zafałszowany - jest to obraz Polski fikcyjnej, bo oglądanej oczyma ludzi, którzy mieszkają w wielkich miastach i uczestniczą w wielkomiejskim życiu politycznym, literackim, artystycznym, dziennikarskim, salonowym i jakim tam jeszcze.

Ci ludzie, sporządzając obraz życia polskiego, prawdopodobnie domyślają się, że jakaś Polska jest jeszcze gdzie indziej - ale jeśli nawet dostrzegają to polskie „gdzie indziej", to opisują je ze swojej wielkomiejskiej perspektywy. Wielkie międzynarodowe miasta to jest przeszłość - dziewiętnastowieczna i dwudziestowieczna - To jest życie fikcyjne, którego niedługo już nie będzie - rozwieje się, zapadnie w nicość jak każda fikcja, każde fikcyjne i niepotrzebne dzieło ludzkiego umysłu. To, co się dzieje w wielkich miastach, dla życia polskiego nie ma wielkiego znaczenia.

A co ma znaczenie?

- Życie polskie toczy się w małych miasteczkach, na przedmieściach, na wsi. To życie jest tam, gdzie ludzie żyją po swojemu, po polsku, to znaczy - jak chcą. W taki sposób, o którym prawie nic nie wiadomo - ponieważ to jest nieopisane. A jest to nieopisane, bowiem nie da się tego opisać i zrozumieć z perspektywy życia wielkomiejskiego, międzynarodowego, europejskiego. Takie ujęcia muszą nieuchronnie fałszować obraz życia polskiego. Może zresztą jest tak, że to jest nieopisane i nie do opisania ze swojej najgłębszej istoty Może trzeba być wielkim artystą, wielkim poetą - Kochanowskim czy Chopinem - żeby to opisać. Ale nawet jeśli tak właśnie jest, to jeszcze nie znaczy, że należy bezczelnie kłamać - i przedstawiać Polakom, z perspektywy warszawskich i krakowskich pałaców władzy, zafałszowany obraz Polski.

Posłużmy się jakimś przykładem...

- Najbardziej rzucającym się w oczy przykładem kompletnego zafałszowania obrazu współczesnej Polski jest pojawiające się codziennie (wystarczy otworzyć gazetę) twierdzenie, że żyjemy tutaj w państwie demokratycznym - rządzonym w demokratyczny sposób przez demokratycznie wybranych przedstawicieli ludu. Wciąż słyszę tę nędzną gadaninę - że jestem obywatelem demokratycznego państwa - i strach mnie zbiera, bo widzę, że mówią to judzie, którzy nie mają żadnych złudzeń i całkiem dobrze wiedzą, kto, a raczej co, tu rządzi. Chodzi tu oczywiście - w tej całej gadaninie o polskiej demokracji - o przekonanie, a nawet przymuszenie Polaków, żeby siedzieli cicho i słuchali tych, którzy nimi rządzą - czy raczej tego czegoś, co nimi rządzi.



Temat: 1


Progresywa - ktoś złośliwy powiedziałby, że to granie dwudziestominutowych solówek. Ale to nieprawda. Może być progresywny metal - dość ostre granie (mniej więcej o takiej "ciężkości" jak Metallica) z ciągłymi zmianami tempa, wieloma solówkami, rozbudowanymi aranżacjami i ogólnie rozudowanymi utworami. Przykłady? Dream Theater, Pain of Salvation, Opeth [tu dodatkowo dochodzi growl]

Rock progresywny - spokojniejsze niż metal, bardzo rozbudowane, przeróżna gama dźwięków i wszystko to, co w metalu progresywnym./ Dla mnie największym przedstawicielem rocka progresywnego jest Porcupine Tree.

Aha - utwory progresywne nie wchodzą w ucho, za kilkoma pierwszymi razami, nie wystukasz palcami rytmu i takie tam pierdołki

Post-rock? Nie potrafię tego zdefiniować. Świetna, najczęściej (a właściwie chyba zawsze) melancholijna, spokojna. Najwybitniejszy twórca dla mnie - Sigur Rós - to, co stworzyli na "Agaetis byrjun" to arcydzieło. Muzyka tak "plastyczna", że zacząłem sobie wyobrażać te pola na Islandii, śnieg, przepiękne krajobrazy.

Alternatywa - plumkanie i zgrzyty przez 5 minut Również gatunek z tych ambitnych, muzyka bardzo fajna, ale i specyficzna. Co prawda, gdyby seg przeczytał, że słucham alternatywy to by mnie wyśmiał właściwie. Bo z alternatywy to ja tylko Björk, no i Arcade Fire troszkę i właściwie zespoły post-rockowe troche się dla mnie na alternatywę łapią.

A i starsze zespoły może kojarzysz (tzn. na pewno kojarzysz, ale czy słuchasz?) - Pink Floyd (psychodeliczna progresywa wlaściwie), King Crimson - czyściutka progresywa, Yes, Genesis też jest zaliczane, Jethro Tull, Emerson, Lake and Palmer... Więc jak? Kojarzymy coś?


Hu hu, potraktowałeś nas trochę jak przedszkolaków... Zgadzam się z Wawrzyńcem. Nie ma wśród wymienionych przez Ciebie zespołów takiego, którego bym nie znał/ nie słuchał, chociaż akurat rock progresywny leży mi średnio (co nie przeszkodziło mi dwukrotnie zawitać do Proximy na Jeżozwierzowe Drzewo).

Co do post rocka, to opisywałem już gdzieś tutaj chyba swoje wrażenia z genialnego koncertu Sigur Ros na Heineken Opener w Gdyni. Tyle że ja na przykład nie lubię określenia post rock. A w każdym razie w odniesieniu do tego rodzaju kapel. Bo właśnie taki koncert pokazuje, że to nie żaden post, a najprawdziwszy, najsoczystszy rock jaki tylko można sobie wyobrazić. Muzyka Sigur Ros nabiera na żywo takiej mocy i głębi, że wiele współczesnych "rockowych" gwiazdek może się schować ze wstydem i skowytem.
W jeszcze większym stopniu to samo dotyczy szkockiego Mogwai, którzy sami nazywają się najgłośniejszym zespołem koncertowym świata. I to jest szczera prawda, a wiem co mówię, bo widziałem ich na żywo dwa razy (w tym raz w Warszawie i po tym koncercie jeszcze przez kilka dni szumiało mi w uszach). Na tej samej zasadzie trudno post rockiem nazwać Explosions in the Sky, Do Make Say Think czy Godspeed You Black Emperor. Dla mnie post rock to ewentualnie takie zespoły jak Mum właśnie, wspomniane przez Kora, Tortoise, Zero 7 czy Air. Ale na pewno nie kapele, które wykorzystują jak najbardziej klasyczne, tradycyjne instrumentarium i jedynie podchodzą doń z większą wyobraźnią niż inni.

Co do alternatywy, to Twoja definicja raczej dotyczy psychodelii, względnie współczesnej psychodelii. Za alternatywę tymczasem można uważać albo przywołane przez Ciebie plumkania (ale wówczas na pewno nie zaliczy się doń ani Bjork, ani Arcade Fire, dość typowego przedstawiciela brytyjskiego grania gitarowego), albo cały tzw. rock alternatywny, czyli bardzo szeroki nurt, do którego można by od biedy wrzucić z jednej strony takie kapele jak Smashing Pumpkins (bo oni przynajmniej zaczynali jako przedstawiciele alternatywy, co z tego, że potem przebili sie do mainstreamu), a z drugiej strony całe nowe i nie tylko nowe gitarowe granie (czyli zarówno Strokes, White Stripes, Raconteurs czy Franz Ferdinand, jak i Radiohead i całą rzeszę głównie brytyjskich kapel, nazywanych w UK zbiorczo "indie").

O starszych zespołach nawet nie wspominam, bo wręcz nie wypada...

Howgh.



Temat: Europejska Stolica Kultury 2010 - za i przeciw
Mam pytanie czy ktos moze mi wytlumaczyc co sie dzieje, bo czytajac artykul w niemieckiej prasie natknalem sie na taki oto tekst ktory mnie zbulwersowal, dlatego tez postanowilem go przetlumaczyc dla czytelnikow tego forum, jezeli ktos mi wytlumaczy co tu sie dzieje bede wdzieczny:


Nad Nysą szerzy się niezadowolenie
Valeria Heintges

Stolica kultury. Kandydatura Görlitz jest dobra. Ale mogłaby być o wiele lepsza.

Dokumenty kandydatury są w Brukseli, biuro stolicy kultury w Görlitz wraca z ferii zimowych. Brukselscy jurorzy przyjechali do Görlitz na jedzenie, aby zobaczyć, kto zasłużył na to aby zostać europejską stolicą kultury 2010. Właściwie mogłoby być całkiem spokojnie, i mieszkańcy Görlitz mogliby w spokoju stawiać zakłady o to, czy wygrają czy nie. Jednak nad Nysą szerzy się niezadowolenie. Coraz głośniejsze są głosy, które wymagają zmian – zmian w koncepcji, zmian w organizacji, zmian personalnych. Ponieważ panuje zdanie, że kandydatura jest dobra, ale mogłaby być o wiele lepsza.

Współpraca z Polską

„98% mieszkańców Zgorzelca nie wie nic o stolicy kultury”. Janusz Przybyła ma może skłonność do przesady. Ale ten, który założył związek wspierania stolicy kultury jest zdania: W ciągu trzech lat nie udało się biuru stolicy kultury spowodować, aby projekt podobał się sąsiadom. Na imprezach w parku przy moście widoczni są tylko nieliczni goście z drugiej strony Nysy, a polskie media nie przyjmują w ogól projektu do wiadomości.

„Burmistrz Zgorzelca Mirosław Fiederowicz mówi dużo, ale w gruncie rzeczy jest on przeciwny kandydaturze” – sądzi Przybyła. Dlatego nie dostaje on od polityków żadnej pomocy, ani materialnej, ani ideowej. „Zgorzelczanie nie rozumieją o co chodzi” – złości się Przybyła. „Oni myślą, że stolica kultury to coś w rodzaju święta starówki, tylko w większym wymiarze. Biznesmen złości się, ponieważ jest przekonany, że Europa Miasto miałoby szansę jako miejsce finansowe. Mieszkał on przez 10 lat w USA, a teraz próbuje prowadzić tu interesy. „Zgorzelec ma ogromna szansę, która nie powtórzy się w ciągu najbliższego tysiąca lat. Moglibyśmy przynajmniej zbudować parkingi, restauracje lub hotele – ale my nie robimy nic.”

Tematy kandydatury

„Rozwiążcie problemy, które macie, a zostaniecie europejską stolicą kultury” – radzi mieszkańcom Görlitz Kazimierz Woycicki, były kierownik Polskiego Instytutu w Lipsku. „Zaniechajcie tej kolorowej zabawności” – uważa Adolf Muschg, członek niemieckiego jury. „Zajmijcie się swoimi problemami i troskami i zróbcie coś z nimi”.

Muschg mówił od serca. Proces wspólnego wzrastania, tak często trudny i bolesny; nielubiane tematy jak bezrobocie, ucieczka mieszkańców i przebudowa miasta; nie ma tego w kandydaturze. Wszystkie tematy europejskie. A takie, które dotyczą Görlitz? Dlaczego by ich nie opracować artystycznie i w ten sposób spełnić kryterium długotrwałości? Centralny projekt parku mostowego jako nowego centrum miasta, rozbudowuje się w kierunku sztuki współczesnej. Z powodów finansowych skurczył się on do muzeum w fabryce kondensatorów. Istnieją plany inwestora stworzenia „centrum kulturalno – gastronomiczno – rozrywkowego” nad Nysą.
Powinno się ożywić „Festiwal dawnej muzyki” – pomysł z biura. Przed rokiem nie powiódł się pomysł festiwalu trzech dźwięków; został on przejęty z Drezna i nie przyjęty na miejscu. Alternatywę podano teraz miastu na srebrnej tacy: „Wratislavia cantans”, jeden z najbardziej renomowanych polskich koncertów w budynkach historycznych. Przyszłościowo m się on rozwijać w dwóch kierunkach, poza granice – do Görlitz i do czeskich Hejnic. Program ma być otwarty dla muzyki współczesnej. Miasto Görlitz (tzn. ratusz) odrzuciło grzecznie propozycję kooperacji.

Biuro stolicy kultury

Przed trzema laty Peter Baumgardt rozpoczął pracę jako dyrektor biura stolicy kultury. Wraz z nim przybyli jego współpracownicy w Expo z Hannoveru – Hector Solari, Gerhard Müller, Thomas Kiemle. Strona internetowa wymienia dwanaście miejsc. „Jednak biuro nie pracuje wystarczająco profesjonalnie” – twierdzi Matthias Krick, prezes zarządu niemieckiego związku wspierania Görlitz – Zgorzelec e.V. „Sposób, z jakimi obchodzi się z przedstawicielami firm, politykami i fundacjami powoduje, że włos się jeży na głowie.” Umówione spotkania są ciągle odwoływane. Imprezy w parku przy moście są ciągle przesuwane, sponsorzy otrzymują zaproszenie na trzy dni przed imprezą. Również artyści jak Eberhard Klinger czują się lekceważeni, dlatego wycofują się cicho. „ludzie stopniowo się odwracają” – obserwuje Krick. Bumgardt pracuje jak wojownik, co do tego wszyscy są zgodni. Ale jest niecierpliwy i choleryczny, szykanuje swoich pracowników nawet w prasie. „Powinien ograniczyć swoje czynności do kierowania w zakresie artystycznym” – twierdzi Krick. „Możecie to spokojnie napisać, sam mu to powiedziałem.”